Pierwszy taki rok. Słupscy piłkarze podsumowali rok

Przez ostatnie dziewięć miesięcy w Gryfie Słupsk S.A. wydarzyło się tak wiele, że kibice mają problem z przyzwyczajeniem się do nowej rzeczywistości. Długą listę osiągnięć otwierają trzecie miejsce wywalczone przez drużynę seniorską w rozgrywkach ligowych, dobra gra juniorów w wojewódzkiej lidze juniorów, organizacja czterech dużych turniejów piłkarskich dla dzieci i utworzenie akademii, w której na co dzień trenuje już 100 zawodników i zawodniczek.

To tylko część z dokonań klubu znad Słupi. Wymienić należałoby także to czego nie widać gołym okiem, czyli uregulowanie wielu spraw klubowych, pozyskanie kilku nowych zawodników i zmiany organizacyjne w klubie.

Wizytówka

Pierwsza drużyna to wizytówka każdego klubu i tak też jest w Słupsku. W tym sezonie pierwszy raz od kilku lat zespół prowadzony przez Grzegorza Bednarczyka walczył o najwyższe miejsca w rozgrywkach ligowych. Ostatecznie sezon 2017/18 Gryfici zakończyli na trzeciej pozycji, ustępując tylko rewelacyjnej Raduni Stężyca i drużynie Gromu Nowy Staw, z którym w bezpośrednich meczach Gryf wygrał dwukrotnie.

– Czujemy się coraz pewniej, uzyskaliśmy dobre połączenie doświadczenia starszych graczy z zapałem młodzieżowców. Mamy dobrych zawodników w każdej linii, w Słupsku gra król strzelców ligi a do drużyny dołączyli nowi gracze. Dało to nam nowy impuls, ale także więcej boiskowego spokoju. Mamy zespół, w którym zebrali się ambitni chłopcy, dlatego w nowym sezonie będziemy jeszcze mocniej walczyć – mówi Grzegorz Bednarczyk, trener Gryfa Słupsk S.A.

Reklama - Podnośnik koszowy w SłupskuPodnośnik koszowy Słupsk

Kręgosłup Gryfa tworzą słupszczanie lub gracze urodzeni na Ziemi Słupskiej. Budowanie drużyny w oparciu o wychowanków tworzy markę i tożsamość klubu.

– Piłka nożna ma dawać radość kibicom i zawodnikom uprawiającym tą dyscyplinę, ale z perspektywy lat widzę jeszcze jeden ważny aspekt footballu, czyli wychowywanie dzieci i młodzieży, wpajanie im postawy i nawyku uprawiania sportu. Jeżeli Staś trenuje dwa lub trzy razy w tygodniu, to Stanisław za kilka lat nadal będzie aktywny sportowo z korzyścią dla swojego zdrowia – mówi Paweł Kryszałowicz, wiceprezes klubu.

Akademia

Misja, o której mówi Kryszałowicz jest realizowana od października 2017 r. w postaci powołania i ciągłego rozwijania Akademii Piłkarskiej Energa Gryf Słupsk S.A. Akademia mogła powstać dzięki wsparciu Grupy Energa, która pokrywa większość kosztów związanych ze szkoleniem.

– Na Akademię wydajemy ok. 30% środków otrzymywanych z Grupy Energa, ale dla nas to przede wszystkim inwestycja, która wkrótce przyniesie korzyści dla klubu i miasta – mówi Paweł Kryszałowicz.

Jego zdaniem, dzięki pracy z dziećmi za kilka lat możemy spodziewać się wielu ciekawych zawodników, którzy wzmocnią klub i być może przebiją się do większych drużyn.

– Jeszcze przed mistrzostwami świata na meczu w Słupsku był Roman Kołtoń. Rozmawialiśmy o tym jaką rolę powinien pełnić klub w lokalnej społeczności i co może jej dać. W pewnym momencie Roman powiedział, że praca w akademii może dać w przyszłości naszej reprezentacji kolejnego kadrowicza ze Słupska. Uśmiechnąłem się tylko na te słowa, ale po spokojnym przemyśleniu muszę przyznać mu rację. Jeżeli mamy dzieci chętne do gry w piłkę, mamy wsparcie dużego sponsora i możemy stworzyć bazę treningową to efekty są tylko kwestią czasu – mówi Paweł Kryszałowicz.

Dziewięć miesięcy temu AP Energa Gryf Słupsk S.A. startowała z czterema drużynami, w których występowało 54 zawodników i zawodniczek. Dziś w Akademii trenuje 130 zawodników i zawodniczek, którzy grają w siedmiu drużynach, a 16 czerwca na stadionie 650-lecia zorganizowany został pierwszy junior camp dla dzieci zainteresowanych rozpoczęciem treningu.

– Chcemy rozwijać nasz projekt, okrzepliśmy jako instytucja, mamy dobrych trenerów, zaangażowanych rodziców i świetne dzieciaki. W ciągu dziewięciu miesięcy zorganizowaliśmy cztery turnieje, na które przyjeżdżały drużyny z kilku województw. W sumie w naszych imprezach zagrało ok. 500 zawodników i zawodniczek – mówi Robert Chuchla, członek zarządu Gryf Słupsk S.A. odpowiedzialny za rozwój Akademii.

Instytucja

Wiele rzeczy w klubie udało się zrobić dzięki zaangażowaniu Grupy Energa, która jesienią 2017 roku podjęła decyzję o mocnym wsparciu słupskiego sportu. Gryf Słupsk S.A. znalazł się w gronie czterech klubów, które podpisały umowy sponsorskie z potentatem energetycznym.

– Współpraca z Energą jest dla nas ogromną szansą. Oczywiście środki jakie przekazuje sponsor bardzo nam pomagają. Jednak współpraca z taką firmą jak Energa pomaga nam także wizerunkowo. Staliśmy się bardziej wiarygodnym partnerem na lokalnym rynku, łatwiej jest nam rozmawiać z innymi firmami zainteresowanymi współpracą z klubem – mówi Kryszałowicz.

Pojawienie się Energii w klubie przyniosło kilka zmian. Przede wszystkim przedstawiciele giełdowego giganta weszli do zarządu klubu, ponadto dzięki wsparciu finansowemu Gryf mógł uregulować swoje zobowiązania i zacząć spoglądać w przyszłość bez bagażu z przeszłości. Współpraca z Grupą Energa to także transfer biznesowego know-how i świeże spojrzenie na wiele kwestii.

– Ludzie z Energii, których spotkaliśmy na naszej drodze to profesjonaliści, ale także ogromni entuzjaści sportu mocno angażujący się w sprawy klubu – mówi Paweł Kryszałowicz.

Zmianę na lepsze widać w klubie i poziomie organizacji. Licencję na rozgrywki w nowym sezonie Gryf dostał już w pierwszej instancji. Latem i jesienią 2018 roku klub wystawi dziewięć drużyn, które będą reprezentować miasto nad Słupią.

– Na jednym z naszych banerów zachęcających do przychodzenia na mecze umieściliśmy hasło „Gryf to Słupsk”. Wierzymy w to hasło, wiem skąd jesteśmy i co jesteśmy winni temu miastu. Gryf jest w Słupsku od 72 lat i nigdzie się nie wybiera – mówi Kryszałowicz.

W Gryfie nie cieszą się tylko z jednego przedsięwzięcia, które paradoksalnie było frekwencyjnym sukcesem. W trakcie meczu charytatywnego „Gramy z Kryszałem” pierwszy raz od remontu niemal wypełnił się Stadion 650-lecia. W ciągu trzech godzin słupszczanie znowu poczuli smak wielkiej piłki w swoim mieście. Jednak okazją do organizacji tego wydarzenia była choroba wiceprezesa Gryfa Słupsk S.A.

– Po meczu dziękowałem wszystkim, którzy przez trzy tygodnie pracowali na drugim etacie przy organizacji tej imprezy. Zrobili to fenomenalnie i niczego nie przeoczyli. Gratulowałem im sukcesu – wspomina Paweł Kryszałowicz – W odpowiedzi usłyszałem, że woleliby nie musieć tego robić – kończy.

Reklama