Port Gdynia to jeden z najważniejszych portów morskich w Polsce – strategiczne ogniwo globalnego łańcucha dostaw. Ale za każdym statkiem, który zawija do basenu portowego, kryje się złożony ekosystem ludzi, firm i technologii.
W cieniu nabrzeży i kontenerów pracują serwisy techniczne, które dbają o bezpieczeństwo, legalizację i gotowość operacyjną jednostek pływających.
Port to nie tylko przeładunki – to żywy organizm gospodarczy
W 2023 roku przeładunki w Porcie Gdynia przekroczyły 30,6 mln ton, a liczba kontenerów sięgnęła ponad 1 mln TEU. To wynik dynamicznych inwestycji w infrastrukturę – od nowych terminali po pogłębianie torów podejściowych.
Ale kluczowe jest to, co niewidoczne: ponad 3600 statków rocznie wymaga obsługi technicznej, zgodności z przepisami międzynarodowymi, sprawnych systemów ratunkowych i aktualnych certyfikatów. Tym właśnie zajmuje się około 100 wyspecjalizowanych firm, które operują wokół portu.

Bezpieczeństwo morskie zaczyna się na lądzie
Zgodnie z konwencją SOLAS, każdy statek handlowy musi posiadać sprawny sprzęt ratunkowy – od tratw, przez kamizelki, po systemy EPIRB i pirotechnikę. Ich stan techniczny kontrolowany jest co 12 miesięcy, a w niektórych przypadkach – nawet częściej.
Na Pomorzu działa ponad 15 firm certyfikowanych do obsługi LSA. Działają oni na obszarach portów Gdynia, Gdańsk, Szczecin oraz pomniejszych. Do takich firm należy również Safety Star ze Słupska – firma zajmująca się szeregiem wyspecjalizowanych usług certyfikowanych, w tym serwisowaniem sprzętu do ratowania życia.
„Serwisowane są rocznie setki statków – to odpowiedzialność, której nie widać z nabrzeża” – mówi inż. Jerzy K., specjalista ds. bezpieczeństwa.
Przeglądy tratw, testy hydrostatyczne, kalibracje systemów ciśnieniowych – każda z tych operacji musi być wykonana szybko, zgodnie z procedurą i z pełną dokumentacją. Postój statku kosztuje nawet 20 000 USD dziennie – czas to pieniądz, a serwisy muszą działać precyzyjnie i błyskawicznie.
Port potrzebuje wyspecjalizowanych firm
W ekosystemie Portu Gdynia działają firmy zajmujące się:
- serwisem sprzętu ratunkowego (tratwy, EPIRB, pirotechnika),
- legalizacją instalacji pomiarowych (ciecze, gazy),
- przeglądami systemów przeciwpożarowych i ciśnieniowych,
- serwisem urządzeń dźwigowych i ramp ro-ro, żurawików, wciągarek, suwnic, motoreduktorów, układów hydraulicznych oraz elektrycznych, skrzyń cieplnych, łańcuchów okrętowych wraz z osprzętem,
- kalibracją systemów elektronicznych i automatyki statkowej.
„Bez udziału tych firm port by stanął. Dosłownie. Ich praca to logistyka, bezpieczeństwo i zgodność z przepisami międzynarodowymi” – podkreśla Katarzyna Z., kierownik logistyki w firmie spedycyjnej.

Rozwój portu to również rozwój kompetencji
Wraz z rozbudową Portu Gdynia rośnie zapotrzebowanie na nowoczesne usługi techniczne i automatyzację. Coraz częściej serwisy oferują zdalną diagnostykę, mobilne laboratoria, systemy inspekcji termowizyjnej czy certyfikację zgodną z MARPOL, ISM i SOLAS.
„Nasze zespoły pracują w warunkach ciśnieniowych, z materiałami niebezpiecznymi i pod dużą presją czasu. To nie tylko technika – to doświadczenie i logistyka” – mówi inż. Anna R., kierownik serwisu tratw i sygnalizacji.
Największym wyzwaniem jest brak kadr. Firmy coraz częściej współpracują ze szkołami branżowymi, uczelniami technicznymi i stawiają na staże oraz szkolenia wewnętrzne.
Port Gdynia – miejsce dla biznesu, który działa w tle
Port to nie tylko dźwigi i kontenery. To przestrzeń, gdzie działają setki wyspecjalizowanych firm. Ich praca nie trafia do raportów rocznych, ale bez niej żadna jednostka nie opuściłaby portu zgodnie z przepisami.
Dla firm z sektora technicznego, pomiarowego, serwisowego i certyfikacyjnego to ogromna szansa na rozwój – przy jednoczesnym realnym wpływie na bezpieczeństwo żeglugi i jakość globalnego handlu.

































